parallax background

Niepodległość narciarska

I kolejny pierwszy raz za nami. Tym razem wymyśliłyśmy długi weekend na nartach w Austrii.

I może nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że my jedziemy z Sopotu. To takie miłe miasteczko na północy Polski, które współtworzy Trójmiasto. Czyli w porównaniu z osobami np. z południa Polski, my mamy dodatkowo minimum 6 h jazdy więcej. Takie 6 godzin w perspektywie weekendu (nawet długiego) robi sporą różnicę. To dla nas pierwsza taka przygoda. Do tej pory wyjazd na narty, równał się minimum tydzień w Alpach.

Listopadowy długi weekend (święto niepodległości w Polsce), czyli 11-14 listopada 2021 r. Lokalizację wybierałyśmy pod kątem warunków śniegowych, które wtedy nie były szałowe — stąd wybór lodowca był dla nas oczywisty. Padło na lodowiec Kitzsteinhorn w Austrii, gdzie ostatni raz byłyśmy w 2013 roku! Patrzyłyśmy też na lokalizację, żeby za daleko nie jechać.

Znalazłyśmy fajną ofertę na SnowTrex:

  • kilka dni w Kaprun
  • skipassy na Kitzsteinhorn
  • śniadania oraz
  • wejście do lokalnych term

Trasa

W związku z tym, że wybrałyśmy lodowiec na Ziemi Salzburskiej, postanowiłyśmy jechać przez Czechy. Nie będę tu ukrywać, że jest to droga, którą odkryłyśmy całkiem niedawno. W czasie naszego jesiennego wypadu do Wiednia. Zawsze jakoś wybierałyśmy trasę: Sopot-Poznań-Berlin-Monachium. Dalej w zależności od docelowej destynacji kierunek Salzburg lub Innsbruck. Droga jest naprawdę fajna. Przez Polskę jedziemy cały czas autostradą, następnie Czechy — tam też dobrze, tylko trochę węziej :) No i szybko wpadamy do Austrii, gdzie też autostradami pędzimy (zgodnie z przepisami) do celu. W trakcie naszego przejazdu na żadnych granicach nie było kontroli, czy jakiekolwiek stania etc.