Jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości co do zmian klimatycznych, ocieplania się klimatu, czy jak to tam inaczej nazwać po ludzku - to dowody na to są na wyciągnięcie ręki. A nawet nogi. Najlepiej z przypiętymi nartami.
Mając za sobą kawał życia i datę urodzenia zaczynającą się od “jedynki” widzę od lat tendencję spadkową w opadach śniegu niemal każdej zimy. Piszę “zimy” a nie opadów, bo właśnie na śniegu chciałaby się skupić tu najbardziej. Ciężko się bowiem jeździ na nartach bez śniegu. Co prawda moja przygoda ze sztachetami zaczęła się na “szczotach”, a więc na sztucznym podłożu, ale nie miałam na to większego wpływu ;) Ciężko w Poznaniu, na Malcie o śnieg w październiku, kiedy to podczas wuefu na studiach pierwszy raz jechałam w dół i myślałam, że zginę ;)
Ale do rzeczy: coraz mniej śniegu
Pamiętam swój pierwszy zagraniczny wyjazd na narty: to była końcówka marca, Austria, dolina Gastein. I to Dorfgastein dokładnie, a więc niekoniecznie najwyżej położona miejscowość i stoki w tej dolinie. Śniegu po pachy i dopadywały kolejne centymetry białego puchu. To był 2009 rok. W kolejnych latach i podczas kolejnych wyjazdów do Austrii w podobnym czasie - widać było naocznie, że opadów i zimowej pokrywy jest coraz mniej.
Gdy zaczęłyśmy z Kasią jeździć na Moelltaler Gletscher - bywały zimy tak cudne, że biała pierzynka pokrywała wszystko wkoło. Po prostu bajeczne widoki i warunki narciarskie :) Bez względu na to, czy był do styczeń, czy marzec. Dobrze, że człowiek wtedy porobił trochę zdjęć, bo będzie je można w muzeum śniegu kiedyś zamieścić jako dowód, że śnieg kiedyś istniał w ogóle…Właśnie sięgnęłam do zdjęć z Karyntii z 2018 roku i z łezką w oku obejrzałam kilkaset fotek, na których śnieg jest tu w roli głównej. Piękne warunki śniegowe do jazdy, cudowne góry wkoło - czy można chcieć więcej w życiu narciarza? Nie ważne, że na Moltka skibusy jeżdżą rzadko. Nieważne, że trzeba wjeżdżać kolejką wykutą w skale z tłumem ludzi. Zawsze zimą najważniejszy jest ŚNIEG! I tylko on się liczy :)
Moelltaler Gletscher bez śniegu?
Patrząc na ostatnie doniesienia prasowe (profil ORF Kärnten na FB, artykuł z 07.10.2026 r.):
“Na początku października temperatura na wysokości ponad 3000 metrów wynosi plus dwa stopnie C – to wynik znacznie powyżej średniej. Topnienie lodowca Mölltaler postępuje w dramatycznym tempie. Eksperci twierdzą, że za dziesięć lat lodowiec może przejść do historii.”
Nie brzmi to ciekawie… Ale staje się faktem. Nie ma się co oszukiwać: sinusoida leci w górę na łeb na szyję. W sensie sinusoida temperatury, bo ta dotycząca opadów - wręcz przeciwnie - spada baaaardzo szybko w dół… Nie ważne, czy nazwiemy to ocieplaniem klimatu, czy jakkolwiek inaczej - śniegu jest coraz mniej i w najbliższych dziesięcioleciach lepiej już nie będzie. Na przyrost pokrywy śnieżnej na całym globie trzeba będzie poczekać do kolejnego zlodowacenia… Czyli raczej nie za naszego życia niestety.
Koniec narciarstwa?
Ciężko powiedzieć, czy to już koniec narciarstwa w takim klasycznym tego słowa ujęciu. Są oczywiście stale rozwijane technologie sztucznego naśnieżania tras, można jeździć na nartach na szczotkach i dywanach, można nawet na pustyniach jak ktoś lubi. Ale czy to to samo? No nie! I nigdy niestety nie zastąpi naturalnego śniegu. I w takich momentach cieszę się, że moja data urodzenia zaczyna się od “1”, bo dzięki temu za kilka lat, gdy naturalnego puchu już zabraknie gdziekolwiek - miło będzie powspominać, że można było kiedyś jeździć po czymś tak absolutnie wspaniałym, jak naturalny śnieg :)
Oczywiście niektóre kraje i ośrodki narciarskie cisną dalej tematy i modernizują mocna infrastrukturę. Ale są i takie miejsca, gdzie perspektywa śniegu jest zerowa i zamykają się na amen. No niestety…
Co z zimą 2026/ 2027?
Koniecznie tej zimy trzeba na narty jechać :) BEZWARUNKOWO!!! Mając w zanadrzu nadciągające lata posuchy śniegowej i topniejących lodowców w Europie - koniecznie trzeba korzystać i cieszyć każdym płatkiem śniegu. Nie ma co odkładać wyjazdów narciarskich na kolejne sezony. Nieważne na jakim sprzęcie jeździsz, czy bolą cię kolana na starość i nie masz kasy. To tylko wymówki! Wszystko da się załatwić, żeby tylko przypiąć narty, zjechać w dół i poczuć ten dreszczyk adrenaliny pierwszego dnia na nartach :) Nie da się tego porównać z niczym innym w życiu :)