parallax background

Nie-wiosenne nartowanie, czyli narty w marcu 2026

 

Człowiek tu się nastawia na ciepełko, słoneczko i chilloucik podczas marcowego wypadu na narty do Ski Arlberg - a tu zimno jak diabli i ciągle padający śnieg! I jak tu się opalić, ja się pytam? Jak tu posiedzieć z piwkiem na leżaczku???

Jak co roku - tak i tym razem tradycji stało się zadość. W drugiej połowie marca wybrałyśmy się na sztachety do Austrii, w okolice St. Anton. Wierząc w coroczne szczęście - miałyśmy nadzieję, że i tym razem gościnne słońce powita nas w Ski Arlbergu. A tu: NIESPODZIANKA! W tym roku wiosna postanowiła przedłużyć zimę nie tylko w północnej Polsce, ale i w zachodniej Austrii.

Żeby jednak aż tak nie marudzić i za dużo nie narzekać - to słonko też czasem wyszło zza chmurek ;) Ale temperatura otoczenia nie sprzyjałam outdoorowemu chilloutowi, na który liczyliśmy :) 

W dniu przyjazdu zapowiadało się nawet nieźle i obiecująco wiosennie: zielone łąki wokoło, śnieg tylko na stokach... Ale tak było 1 dnia... Potem już tylko ciężka harówka na deskach, żeby cały czas trzymać odpowiednią temperaturę ciała i nie zamarznąć. Cały czas w ruchu, masa spalonych kalorii i kilogramów tłuszczu. Po kilki dniach takiej jazdy - mięśnie wzmocnione i naprężone prawie jak u Schwarzeneggera ;) Ale co tam, może to właśnie kulturystyka jest naszą przyszłością ;)

W każdym razie narty tej wiosny to raczej narty zimowe, nie wiosenne były. Zdarzyło się nam to pierwszy raz od niepamiętnych czasów, czyli tak dawno, że pewnie w 2013 roku, kiedy to na Kitzsteinhorn zamarzały włosy, rzęsy, gluty w nosie i... tablet w czasie robienia zdjęć na stoku :)

Liczymy, że kolejnej wiosny w 2027 roku będzie nieco cieplej, bo kochamy jazdę w cukrze i słoneczne ładowanie akumulatorów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.